Rozdział 22: Czynienie dobra bliźnim

Nauki Prezydentów Kościoła: Lorenzo Snow, 2011


„Pielęgnujcie w sobie ducha miłosierdzia; bądźcie gotowi zrobić dla bliźnich więcej, niż oczekiwalibyście tego od nich, gdyby sytuacja się odwróciła”.

Z życia Lorenza Snowa

Lorenzo Snow wraz z członkami swojej rodziny uczestniczył w początkowym exodusie z Nauvoo w stanie Illinois. W towarzystwie innych rodzin przemierzali stan Iowa w lutym 1846 r., kierując się na zachód. Warunki pogodowe utrudniały im podróż — dzień po dniu szli przez deszcz, śnieg i błoto.

Któregoś dnia podróży rodzina Snowów została poproszona przez jednego z członków kompanii o pomoc. Lorenzo Snow napisał w swoim dzienniku: „[Człowiek ten] poprosił mnie, abym pozwolił mu przewieźć jego bagaże w swoim wozie; powiedział, że nie jest w stanie ich nigdzie zawlec”. Wóz był „po brzegi załadowany wszystkim, czym — jak nam się wydawało — mogliśmy go napełnić — wspominał Lorenzo — ale mimo wszystko pozwoliliśmy mu załadować swój bagaż, dołączyć do nas i dzielić z nami wóz”.

Kolejnego dnia rodzina doświadczyła tego, co Lorenzo nazwał „bardzo nieprzyjemną sprawą” — złamała się oś w ich wozie. „Bardzo wtedy padało i było niezmiernie zimno — opowiadał. — Natychmiast rozłożyliśmy nasz namiot i rozpaliliśmy porządne ognisko. […] Woda i błoto były bardzo głębokie, więc musieliśmy się przez nie przedrzeć, aby wejść do wozu. […] Byliśmy teraz oddaleni o około dwadzieścia pięć kilometrów od obozu i około piętnaście kilometrów od pierwszego domu; jako że żaden z nas nie był mechanikiem, perspektywa naprawienia naszego wozu nie była zbyt zachęcająca”.

Niespodziewanie pomoc nadeszła od człowieka, któremu pomogli poprzedniego dnia. „Właśnie użalałem się nad swoim niepowodzeniem — powiedział Lorenzo — kiedy ten człowiek podszedł do mnie i poinformował mnie, że trudni się kołodziejstwem i może szybko naprawić mój wóz. […] Kiedy tylko pozwoliła na to pogoda, brat Wilson (bo tak nazywał się wspomniany mężczyzna) przystąpił do pracy i zrobił oś z drzewa, która była o wiele lepsza niż ta, którą złamałem. Kiedy nasz wóz został naprawiony, opuściliśmy to miejsce, a spędziliśmy tam kilka dni z powodu deszczu i błota.

Dla Lorenza Snowa doświadczenie to było cenną lekcją na temat służby i solidarności. W swoim dzienniku napisał: „Wyświadczenie komuś przysługi często skutkuje rewanżem”1. [Zob.: propozycja 1. na str. 271].

Nauki Lorenza Snowa

Jesteśmy dziećmi tego samego Ojca Niebieskiego i zostaliśmy przysłani na ten świat, by czynić dobro sobie nawzajem.

Wywodzimy się z tego samego Ojca mieszkającego w światach celestialnych. […] Gdybyśmy znali siebie nawzajem tak, jak powinniśmy […], mielibyśmy więcej współczucia, niż mamy teraz, a każdy miałby więcej pragnienia, by rozważać w umyśle, jak można czynić dobro bliźnim, jak można zmniejszać ich smutek i podbudowywać ich w prawdzie, jak można rozpraszać ciemność w ich umysłach. Jeśli rozumiemy siebie nawzajem oraz prawdziwą więź, jaka nas łączy, powinniśmy żywić inne uczucia, niż żywimy teraz; świadomość tę jednak można otrzymać tylko wtedy, kiedy otrzymujemy Ducha życia i kiedy pragniemy podbudowywać siebie nawzajem w prawości2.

Zostaliśmy wysłani na ten świat, aby czynić dobro innym; a postępując tak, robimy coś dobrego również dla siebie. Powinniśmy zawsze mieć to na uwadze — mężowie wobec swoich żon, żony wobec swoich mężów, dzieci wobec swoich rodziców, rodzice wobec swoich dzieci. Zawsze są możliwości czynienia dobra naszym bliźnim3.

Modlę się do Boga, w imię Jezusa Chrystusa, abyśmy starali się każdego dnia być nieco wierniejsi, nieco lepsi dzisiaj niż poprzedniego dnia, abyśmy starali się i mieli nieco więcej miłości i sympatii wobec naszych bliźnich, gdyż powiedziano nam, że na tym przykazaniu opiera się zakon i prorocy: aby „[miłować] Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej” i „[miłować] bliźniego swego jak siebie samego”. [Zob. Ew. Mateusza 22:37–40]. Czynić „wszystko, [co byśmy] chcieli, aby [nam] ludzie czynili”. Tak mówi zakon i prorocy. [Zob. Ew. Mateusza 7:12]. Są to zasady, których wszyscy powinniśmy i musimy się nauczyć. […] Powinniśmy być przyjaźni wobec wszystkich ludzi. Żaden Święty w Dniach Ostatnich nie będzie wrogo nastawiony do świata, ale będzie jego przyjacielem — taki mamy obowiązek wobec ludzi. Musimy nauczyć się okazywać nasze miłosierdzie i działać dla dobra całej ludzkości. Taka jest misja Świętych w Dniach Ostatnich. Nie możemy ograniczać kręgu naszego miłosierdzia do nas samych, ale musimy rozszerzać je na cały świat, jako że potrzebuje go cała ludzkość4.

Bądźcie prawi, sprawiedliwi i miłosierni, wykazujcie się postawą szlachetności i pobożności we wszystkich waszych pragnieniach i postanowieniach — we wszystkich waszych czynach i w całym postępowaniu. Pielęgnujcie w sobie ducha miłosierdzia; bądźcie gotowi zrobić dla bliźnich więcej, niż oczekiwalibyście tego od nich, gdyby sytuacja się odwróciła. Miejcie ambicję być wspaniali — nie w ocenie ludzi ze świata, ale w oczach Boga — bądźcie wspaniali w rozumieniu słów: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej” i „[miłował] bliźniego swego jak siebie samego”. Musicie kochać ludzi, ponieważ są oni waszymi braćmi, potomkami Boga. Módlcie się pilnie o tego ducha życzliwości, o pogłębienie myśli i uczuć oraz o moc i zdolność do gorliwej pracy na rzecz królestwa Mesjasza5. [Zob.: propozycja 2. na str. 271].

Nasze szczęście wzrasta, kiedy pomagamy bliźnim w znajdowaniu szczęścia.

Powinniśmy mieć w sobie silne pragnienie czynienia dobra bliźnim. Nigdy nie troszczcie się tak bardzo o siebie. Dobrze nam będzie, jeśli do pewnego stopnia nie będziemy zajęci sobą, a raczej będziemy starać się nieść szczęście innym i nieco bardziej przybliżać ich do Pana. […] Kiedy jesteście przygnębieni, rozejrzyjcie się dookoła i znajdźcie kogoś, kto jest w jeszcze gorszej sytuacji niż wy, idźcie do niego i dowiedzcie się, w czym tkwi problem, a następnie z całą mądrością, jaką obdarzył was Pan, spróbujcie ten problem rozwiązać, a pierwszą rzeczą, o której się przekonacie, będzie to, że wasze przygnębienie zniknęło, że jest wam lżej, że spoczął na was Duch Pana i wszystko zdaje się jaśnieć6. [Zob.: propozycja 3. na str. 271].

Kiedy na pierwszym miejscu stawiamy dobro bliźnich, sami szybciej się doskonalimy.

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie młody mężczyzna lub młoda kobieta może mieć na uwadze, starając się być kimś wspaniałym, to dążenie do tego, aby inni byli również wspaniali, oraz poświęcanie czasu na pomaganie im w doskonaleniu się. Najlepszym sposobem na doskonalenie siebie jest czynienie dobra bliźnim. Miejcie to cały czas na uwadze7.

Podejmując jakikolwiek rodzaj nauki, człowiek musi ciągle się wysilać, a kiedy ukończy jeden przedmiot, musi zająć się następnym i musi ciągle pracować, aby je opanować, a nigdy nie opanuje ich tak jak wtedy, gdy przekazuje swoją wiedzę, będąc jednocześnie zaangażowany w zdobywanie jej. Niech weźmie się do pracy, zbierze swoich przyjaciół i stara się przekazać im tę samą wiedzę, którą posiadł, a wtedy zauważy, że zaczyna rozumieć sprawy, których nigdy by nie poznał, gdyby nie podjął się nauczania bliźnich i przekazywania im wiedzy, którą posiada. Każdy nauczyciel w szkole zgodzi się ze mną w tej kwestii. […]

Niech każdy człowiek pamięta, że są ludzie, którzy tkwią w ciemności i którzy nie osiągnęli jeszcze tego samego poziomu wiedzy, mądrości i inteligencji, tak więc niech przekazuje tę wiedzę, inteligencję i moc swoim przyjaciołom i braciom, skoro dokonał pod tym względem większych postępów niż oni, a wkrótce odkryje, że jego umysł się rozwija, że światło i wiedza, które zdobył, poszerzają się i wzrastają znacznie szybciej. […]

Jeśli chcecie zachować przyjaźń i sympatię waszych przyjaciół, wysilcie się i przynieście im pocieszenie poprzez światło, które otrzymaliście, pamiętając, że błogosławieństwa te pochodzą od Boga, i że czyniąc tak, spełniacie tylko swoją powinność. […]

Aby dana osoba zapewniła sobie najwyższe i najwspanialsze błogosławieństwa, aby cieszyła się uznaniem Wszechmogącego i aby nieustannie doskonaliła się pod względem prawości, musi ona starać się to wszystko wykonywać ze wszystkich sił. Niech wysila się i niech będzie gotowa poświęcać się dla dobra swoich przyjaciół. Jeśli chce podbudowywać siebie, najlepszą zasadą, według której może to zrobić, jest podbudowywanie swoich przyjaciół. […]

[…] Niech wasze umysły będą otwarte, abyście rozumieli i dbali o dobro przyjaciół, którzy was otaczają. Jeśli leży to w waszej mocy, abyście zapewnili te błogosławieństwa swoim przyjaciołom, zróbcie to, a postępując w ten sposób, zauważycie, że wasze potrzeby zostaną zaspokojone szybciej, niż gdybyście byli całkowicie pochłonięci zaspokajaniem ich samodzielnie, nie zważając na dobro waszych przyjaciół. Wiem, że jest to dobra i ważna zasada8. [Zob.: propozycja 4. na str. 271].

Kiedy poświęcamy się dla dobra bliźnich, rozwijamy w sobie boskie atrybuty.

Po prostu musimy zauważać […] innych ludzi dookoła nas; musimy zagłębiać się w serca i uczucia bliźnich i stawać się coraz bardziej bogobojni.

[…] Jest to pewien rodzaj osobistego poświęcenia, którego musimy dokonać na rzecz ludzi, z którymi jesteśmy związani. Tak postępował Zbawiciel, brat Józef i nasz Prezydent [Brigham Young]. Jezus, brat Józef i brat Brigham zawsze byli gotowi poświęcić wszystko, co posiadali dla dobra ludzi; to właśnie daje bratu Brighamowi moc u Boga i moc u ludzi — to uczucie oddania, które nieustannie przejawia. Tak samo jest z innymi ludźmi: w zależności od tego, jak bardzo są gotowi poświęcać się dla innych, tak doskonalą w sobie boskie cechy, a błogosławieństwa wieczności spoczywają na nich; są to ci, którzy nie tylko zapewnią sobie przywileje tego świata, ale również błogosławieństwa wieczności. Na ile […] ofiarowujecie siebie innym, na tyle będziecie się rozwijać pod względem spraw Bożych. Jeśli chcecie rozwijać w sobie boskie przymioty i dostać się do nieba, musicie obrać tę drogę, którą kroczą aniołowie w niebie. Jeśli chcecie wiedzieć, jak macie osiągnąć wzrost, powiem wam — rozwijajcie w sobie cechy boskości.

[…] Wszędzie możemy mieć niebo dookoła nas. Musimy tylko wziąć się do pracy i to osiągnąć; musimy wziąć się do pracy i ustanowić niebo na ziemi, nie zważając na zło wokół nas, na demony, które nas otaczają i na panującą niegodziwość; musimy wziąć się do pracy i ustanowić niebo — tu, na ziemi.

Nigdy nie można osiągnąć nieba, dopóki się człowiek nie dowie, jak je zdobyć i jak postępować, aby było to zgodne z panującymi w nim zasadami. Rozważcie przykład osoby, którą pamiętacie sprzed 20 lat […], kiedy to cieszyła się pewną miarą radości, spokoju i szczęścia, nawet jeśli jej sytuacja była niedogodna. Teraz ta osoba zapewniła sobie wygodny byt i środki finansowe, które zaspokajają jej doczesne zachcianki i potrzeby, ale jeśli zaniedbała swoich przyjaciół i dobre relacje z nimi, jest nieszczęśliwa, nawet bardziej nieszczęśliwa niż dwadzieścia lat temu.

[…] Niech Pan błogosławi was, bracia i siostry, i obyście rozważali te sprawy, i kochali siebie nawzajem, i żyli tak, abyście osiągnęli wyniesienie — na tyle, na ile Pan da nam mądrości oraz zdolności i na tyle, na ile będziemy darzyć się wzajemnym zaufaniem9. [Zob.: propozycja 5. poniżej].

Propozycje dotyczące studiowania i nauczania

Podczas studiowania tego rozdziału lub przygotowywania lekcji rozważ poniższe zagadnienia. Dodatkową pomoc znajdziesz na stronach V–VIII.

  1. 1.

    Przejrzyj historię ze str. 265–266. Jakie znasz przykłady na to, że „wyświadczenie komuś przysługi często skutkuje rewanżem”?

  2. 2.

    Prezydent Lorenzo Snow przypominał nam, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga (str. 266–267). Jaki wpływ na nasze postępowanie wobec siebie nawzajem powinna mieć ta wiedza? Jakie możliwości czynienia dobra oferuje kobietom Stowarzyszenie Pomocy? Jakie możliwości czynienia dobra oferuje mężczyznom kworum kapłaństwa?

  3. 3.

    Rozważ podrozdział ze str. 267. Dlaczego stajemy się szczęśliwsi, kiedy pomagamy bliźnim w znajdowaniu szczęścia? W jaki sposób rodzice mogą pomagać swoim dzieciom w poznawaniu tej prawdy?

  4. 4.

    Jak sądzisz, dlaczego nasza wiedza wzrasta, kiedy dzielimy się nią z bliźnimi? (Zob. str. 268–270, aby zapoznać się z kilkoma przykładami). Jakie doświadczenia pomogły ci przekonać się o prawdziwości tej zasady?

  5. 5.

    Przeczytaj podrozdział rozpoczynający się na str. 270. Jak sądzisz, dlaczego proste akty służby mają moc zbliżania nas do nieba? Rozważając przesłania zawarte w tym rozdziale, zastanów się, w jaki sposób możesz sprawić, aby twój dom był bardziej niebiański?

Pokrewne fragmenty z pism świętych: Ew. Mateusza 25:31–45; Ew. Łukasza 6:36–38; Mosjasz 2:17; 4:14–27; NiP 81:5; 82:3.

Pomoc w nauczaniu: „Lepiej jest wybrać kilka dobrych punktów i przeprowadzić ożywioną dyskusję — stworzyć dobrą atmosferę nauki — niż w pośpiechu starać się przekazać wszystkie słowa z podręcznika. […] Brak pośpiechu jest absolutnie konieczny, jeśli Duch Pana ma być obecny na waszych zajęciach” (Jeffrey R. Holland, „Teaching and Learning in the Church”, Ensign, czerwiec 2007 r., str. 91).

Podróżując przez stan Iowa, rodzina Snowów otrzymała pomoc od kogoś, komu pomogła dzień wcześniej.

„Niech wasze umysły będą otwarte, abyście rozumieli i dbali o dobro przyjaciół, którzy was otaczają”.

Pokaż odsyłacze

    Przypisy

  1.   1.

    Journal of Lorenzo Snow, 1841–1847, Biblioteka Historii Kościoła, str. 39–42.

  2.   2.

    Deseret News, 28 stycznia 1857 r., str. 371.

  3.   3.

    W: Conference Report, kwiecień 1899 r., str. 2.

  4.   4.

    Salt Lake Daily Herald, 11 października 1887 r., str. 2.

  5.   5.

    W: Eliza R. Snow Smith, Biography and Family Record of Lorenzo Snow (1884 r.), str. 486–487.

  6.   6.

    W: Conference Report, kwiecień 1899 r., str. 2–3.

  7.   7.

    Improvement Era, lipiec 1901 r., str. 714.

  8.   8.

    Deseret News, 11 marca 1857 r., str. 3; w oryginalnym źródle strona 3 jest niewłaściwie oznaczona jako strona 419.

  9.   9.

    Deseret News, 11 marca 1857 r., str. 4.